Compártelo



Colombia, Bogota, Vipassana

Witajcie. Jako ze zagladam na Gazeta.pl, co by nie stracic kontaktu z Polska rzeczywistoscia, zeby przypadkiem nie okazalo po powrocie ze od dawna mamy nowego misia Prezydenta, lub odwolali Mistrzostwa Europy postanowilem zglosic swojego bloga do konkursu Gazety na Bloga Roku 2009. Mimo ze od pewnego czasu wszelkiego rodzaju konkursy przestaly mnie interesowac to jednak skorzystalem z okazji by przypomniec o sobie. Staty wyraznie wskazuja ze moja nieprawdopodobna sielanka w Cali / Kolumbia negatywnie wplynela na ogladalnosc bloga co mnie jakos szczegolnie nie martwi. Wole byc w pelni szczesliwy i spelniony niz slawny i nieustannie szukajacy brakujacego ogniwa. Dzieki wiedzy jaka zasimilowalem w czasie tej wyprawy przestalem sie przejmowac, oczekiwac i rozmyslac nad statami, komentarzami, opiniami. Nie przecze milo jest uslyszec komplement, ale nie jestem od nich uzalezniony. Po prostu robie swoje.

A skoro mowa o statach tak dla przypomnienia dla tych co nie sladza kilka liczb na dzien dobry. Start: 27 Czerwiec 2007, 30 miesiecy nieustajacej tulaczki, 48 krajow, srednio 40,000 odwiedzin rocznie, kilka straconych aparatow i telefonow, tysiace zdjec, odkreconych przygod i jeszcze wiecej poznanych ludzi.  

Jako ze jestem po raz drugi w Bogocie i to w zupelnie innym nastroju niz poprzednio taka mi sie nasunela mysl. Po 2 i pol roku podrozy moje spojrzenie na swiat niewatpliwie uleglo dramatycznej zmianie. Jak to mozliwe ze jestem w tym samym miescie, ktore nie zrobilo na mnie zadnego wrazenie rok temu, a teraz mnie wkreca pozytywnie w podloge. Czy to Bogota sie zmienila specjalnie po to zeby zrobil ladne zdjecie i opisal jak tu fajnie w Kolumbii, czy moze ja sie zmienilem. A moze ani jedno ani drugie? Wiem ze moglbym napisac ksiazke o tym co sie zmienilo w mojej glowie i jak postrzegam swiat. Wiem tez ze gdybym mial opisywac co sie dzieje w trakcie wyprawy w pojedynke to po pierwsze nie mial bym czasu na konsumowanie i rozkoszowanie sie tym co widze, po drugie nikt by mi nie uwierzyl ze to co przezywam i opisuje jest prawda. A tak przy okazji nie jestem przekonany czy warto dzielic sie tymi najpikantniejszymi, najniebezpieczniejszymi, najbardziej odjechanymi wrecz kosmicznymi przemysleniami i historiami z calym swiatem. Moze kiedys...

Ale do rzeczy. Nie bedzie mnie przez najblizsze 10 dni. Mimo to w czasie mojej obecnosci powinny sie pojawic nowe fotki szotki z Bogoty dzieki mechanizmowi Google. Biore udzial w znanym kursie medytacji Vipassana. To bedzie totalne oderwanie od rzeczywistosci backpakera. Medytacja, medytacja i medytacja, czyli wejscie w przestrzen w ktorej duch bierze kontrole nad umyslem. Przestrzen dzieki ktorej stajemy sie bogami, tworcami wlasnej rzeczywistosci bez ograniczen. 10 dni odpoczynku od rozmow, przemyslen, internetu, ksiazek, konktaku z ludzmi, miesa, kawy, Aguardiente, salsa, latynoskimich pieknosci, imprez przenoszacych sie z ulicy do domow i ogolnej podrozniczej cielesnej ekstazy.

Wdech...